niedziela, 12 marca 2017

Wiosenny i smaczny Kredens babci Heli




Tak długo mnie nie było na blogu, że sama nawet nie wiem jak mam zacząć. Więc może zacznę od przeprosin i wytłumaczenia.
Po pierwsze jesteśmy zdrowi i u nas wszystko bardzo dobrze. Po drugie jesienią staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami lokalu w Bardzie. No i się stało. Wymyśliliśmy sobie uroczy sklepik ze stylowymi dodatkami. Nazwaliśmy go KREDENS BABCI HELI. W sumie to powinnam nazwać go kredensy babć Helenek , bo babcie były dwie i dwie Hele. Kredensy miały po dwa. Ja w sklepiku mam sztuk pięć, ale to co innego. Więc ta nazwa na szczęście.
Nasz uroczy sklepik, bo z dumą mogę tak powiedzieć otwiera się dla Was pierwszego kwietnia.
Dlatego musicie mi wybaczyć tak długą nieobecność na blogu. Samo tworzenie strony internetowej , mimo posiadania wspaniałego informatyka, to wcale nie taka prosta sprawa. Dodawanie produktów do sklepu, ich opisywanie, przeliczanie  przerosło mnie całkowicie. Ale spokojnie. Daliśmy radę . Przetrwaliśmy remont i jest pięknie. Jest biało ,świeżo i uroczo. No może na zewnątrz jest jeszcze szaro ale to tylko kwestia czasu i zrobi się pięknie.
Więc zapraszam na krótki spacerek po sklepiku.
Nasza wystawa.


Brakuje jeszcze okiennic i ramy do witryny, brakuje głównego szyldu i kwiatów iiiii... jak się nam uda to brakuje jeszcze.,.
Ale o tym potem. Zapraszam do środka, do naszego sklepiku pełnego domowych skarbów i rękodzieła. Rękodzieła co prawda jeszcze nie widać ale uwierzcie mi na słowo- będą to bajkowe przedmioty, które właśnie powstają w pracowniach , galeriach i fabrykach. Tak, tak nawet pewna urocza fabryka działa pełną parą by przygotować dla Was całą masę niespodzianek.
A w środku skarby do domu. Trzy firmy z którymi od pewnego czasu współpracuję i robię zdjęcia ich uroczych przedmiotów. Green Gate , Krima&Isa i IbLaursen. Uwielbiam ich przedmioty i miałam już  wielokrotnie okazję poznać ich osobiście na targach wnętrzarskich w Monachium.




Błękity, granaty i biele to moje ulubione kolory.

Mamy też szarości, pastele, czerwienie i zielenie.




Ściereczki i papierowe jajka, świeczki i lampiony.



Są też całe serie w kolorach budyniowych.

























I oczywiście nie może zabraknąć wianków. I tu niespodzianka w naszym sklepiku znajdziecie wianki od Greendeco:-))). Jestem bardzo dumna, że mogę sprzedawać te urocze wianki w swoim sklepiku.


Więc tu na blogu zapraszam już na 1 kwietnia w godzinach od 12 do 14 na wielkie otwarcie KREDENSU BABCI HELI.
Zapraszamy na pyszne ciacha i kawę.
A potem działamy normalnie od poniedziałku do soboty w sklepiku stacjonarnym , a w internetowym 24 godziny na dobę. Stronę internetową podam na blogu, instagramie i Facebooku.
I oczywiście jednym z ciast będzie ten znakomity jabłecznik ze zdjęcia poniżej;-)



Szarlotka z połówkami jabłek

•2½ szklanki mąki
•łyżeczka proszku do pieczenia
•kostka zimnego masła
•małe opakowanie waniliowego serka homogenizowanego
•2 żółtka
•szczypta soli
•²/³ szklanki cukru pudru
•opakowanie cukru waniliowego dodatkowo:
•6 dużych jabłek
•2 łyżeczki cynamonu
•cukier puder

Jak przyrządzić

Przesiej mąkę z proszkiem, dodaj pokrojone masło, resztę składników i zagnieć gładkie ciasto. Owiń folią i włóż do zamrażarki.

Jabłka obierz, pokrój na połówki, usuń gniazda nasienne. Ciasto podziel na dwie nierówne części. Rozwałkuj mniejszy kawałek, przenieś na blachę. Ułóż na nim połówki jabłek, oprósz cynamonem. Rozwałkuj drugą część na nieco większy prostokąt, przykryj nim jabłka i sklej ciasto na brzegach. Wierzch ponakłuwaj widelcem.

Piecz 50-60 minut w 175ºC. Ostudź i oprósz cukrem pudrem.




Mam nadzieję,że narobiłam Wam ochoty;-)
No i zapomniałam podać adresik stacjonarny
KREDENS BABCI HELI ul Kolejowa 8 57-256 Bardo Kotlina Kłodzka, Dolnośląskie.
W imieniu całego miasteczka zapraszam nie tylko do naszego sklepiku, ale na spływy pontonowe, spacery po górach, wycieczki rowerowe i maraton. Naprawdę Warto poznać nasze Bardo , bo przecież to MIASTO CUDÓW , kto wie co się może wydarzyć;-)





Bardzo lubię dekorować , piec i fotografować. I teraz mam możliwość się wykazać ;-). Dekorowanie to mam po Cioci Krysi- podobnie jak ciocia przestawiam meble, maluję i dekoruję. Pieczenie po babciach Helach i mamie;-) w domu zawsze pachniało pysznym ciastem , a fotografowanie po mężu. To właśnie dzięki Arkowi i jego cierpliwości załapałam co to iso , światło itd w fotografii. Oj musiał się namęczyć, ale dał radę. Ale jaka przyjemność fotografować we dwoje. Arek obiecał zrobić bardzo dużo fajnych fotek ze sklepiku, więc w kolejnych postach zobaczycie. I kiedyś podkradnę mu jego urocze zdjęcia krajobrazowe. Robi naprawdę świetne fotki;-)







Moje ostatnie odkrycie kulinarne, ptasie mleczko z chia. Pycha.

Link do przepisu http://www.truetastehunters.com/2015/01/ptasie-mleczko-z-chia-delikatna-jak.html

Ptasie mleczko z chia

część czekoladowa
 - 1 puszka mleczka kokosowego (najlepiej ekologicznego) - 400 g
- 2 łyżki kakao (lub karobu)
- 4 łyżki ksylitolu*
- szczypta cynamonu
- szczypta soli
- 2 łyżeczki agaru

część biała:
-  1 puszka mleczka kokosowego - 400 g
- 100 ml mleka roślinnego (u mnie owsiane)
- 4 łyżek nasion chia
- 1 łyżka syropu klonowego / syropu z agawy / w wersji nie-wegańskiej miód
- 3 łyżki ksylitolu*
- 1 łyżka pasty waniliowej / ekstraktu z wanilii / ziarenek z 1 laski wanilii)
- 1 i 1/2 łyżeczki agaru

  1. Potrzebne nam będą dwa garnki - jeden do części czekoladowej, drugi do części białej. W każdym z nich umieszczam wszystkie składniki oprócz agaru. Całość podgrzewam  i jednocześnie dokładnie mieszam trzepaczką. Gdy masa się zagotuję, dodaję agar i bardzo dokładnie mieszam. Całość gotuję jeszcze ok. 2-3 min.
  2. Blaszkę (20x20cm) wyścielam papierem do pieczenia. Na dno jej wylewam 1/2 masy czekoladowej. Wstawiam do lodówki na ok. 2-5 min. 
  3. Gdy masa lekko stężeje wykładam na nią część białą. Ponownie wstawiam do lodówki, ale tym razem na 10-15 min. W tym czasie reszta masy czekoladowej nam stężeje. Nie martwy się, bo wystarczy ją ponownie podgrzać i dokładnie wymieszać (ewentualnie dodać 1 łyżeczkę mleka, gdyby masa za mocno odparowała).
  4. Gdy masa z chia lekko stężeje, wylewam na nią pozostałą masę czekoladową.
  5. Całość przykrywam folią aluminiową lub spożywczą i wstawiam do lodówki na ok. 3 h. Po tym czasie kroję stężałą masę na małe kawałki i rozkoszuje się ich niezwykłą lekkością :)




Dekoracji też przybywa. Uwielbiam wiosnę i błękitne hiacynty. Z kwiatów robię dekoracyjne serduszka i ozdabiam nimi każde miejsce w domu.


Filiżanka raz do kawy , raz jako doniczka.




Na otwarciu będzie też serniczek;-) , no bo jak to bez serniczka.













Trochę mnie nie było ,więc z tłustego czwartku fotki też się znalazły;-)





W  sklepiku już Wielkanoc. Jajeczek różnych do wyboru, do koloru.













Dzisiejszy post napisałam bo już dziś chcę Was zaprosić do naszego sklepiku. ale następnym razem będzie o dekoracjach i ozdobach Wielkanocnych. No i wiosenny post z naszego ogrodu z błękitną ławeczką czeka na rozkwitające kwiaty w ogrodzie. 
Postaram się z całego serca pisać częściej i więcej . Obiecuję i mam nadzieją ,że się uda. Ale jestem systematycznie na instagramie jako Katrindeco1. Zapraszam na mój profil.




To ta sama filiżanka od kawy, herbaty czy kwiatka. Teraz jako miseczka na dip czosnkowy. Lubię takie uniwersalne przedmioty;-)


















Pastelowe jajeczka w różnych wzorach i kolorach . Idealne na słodkości dla milusińskich. Nasz Bartek uwielbia się nimi bawić i za każdym razem mówi- ciekawe co tam w środku jest?



Creme brulee - ktoś chętny?









No i na Wielkanoc polecam ciasto marchewkowe. Robię co roku. Zrobię też na otwarcie;-)










Pyszne drożdżówki z migdałami i cynamonem jedliśmy przez dwa dni i były wspaniałe. 
Pozostałe przepisy dopiszę w poniedziałek wieczorem.. Bo teraz muszę już lecieć , a bardzo chcę post do niedzielnej kawy opublikować.
















I na panna cotte z cremem karmelowym też dorzucę przepisik.







Kochani, słodkiej niedzieli Wam życzę i będziemy w kontakcie. No i mam nadzieję ,że mnie jeszcze pamiętacie;-)